Graczem będąc…

…gry recenzując

DUNGEONS & DRAGONS ONLINE: Eberron Unlimited

Posted by Skan w dniu 26 Kwiecień 2010 16:07


DUNGEONS & DRAGONS ONLINE®: Eberron Unlimited™

Czyli w skrócie DDO to mało znany w Polsce MMORPG bazujący na zasadach z papierowego DnD (tak jak Baldurs Gate i spółka), który po przejściu w tryb Free-to-Play cieszy się coraz większą popularnością. Jak pokazuje mój przypadek, nie trzeba być nerdem z wykutymi na pamięć podręcznikami wersji papierowej, aby się w tej grze zakochać. Unikatowy system walki, dojrzała społeczność  i dość skomplikowana mechanika gry to zalety dla których warto poznać DDO.

Trochę historii

DDO, oryginalnie Dungeons & Dragons Online: Stormreach narodziło się w 2006 roku pod patronatem firmy Wizards of the Coast – czyli firmy trzymającej łapę na wszystkim, co związane z papierowym DnD. Wydawcą było Atari, natomiast twórcą firma Turbine (tak, to ci od LOTRO). Gra zyskała jako-taką popularność w Stanach, wypuszczono nawet wersję europejską pod opieką Codemasters. Przez około 2 lata gra na siebie zarabiała, potem niestety zaczęły się schody – Turbine ładowało kasę w LOTRO, baza graczy zaczęła się zmniejszać, aż w końcu doszło do śmierci klinicznej – żadnych nowych dodatków, gracze zaczęli porzucać grę przez co kasy wpływało jeszcze mniej i powstało błędne koło. DDO stało się grą niszową, w której abonamenty opłacali jedynie najwięksi zapaleńcy, a przy życiu utrzymywały ją dochody z LOTRO. Aby uratować grę zastosowano prawdopodobnie bezprecedensowy środek – downgrade do wersji darmowej, z mikro-transakcjami i opcjonalnym abonamentem. Gra w takiej formie weszła w fazę beta w Lipcu 2009 roku, i wtedy doszło do czegoś nieoczekiwanego – Turbine pożarło się z Atari o prawa do DDO, w której to walce obie strony zaczęły wylewać na siebie brudy (a między wierszami padały odpowiedzi na pytanie: dlaczego doszło do upadku gry). Turbine wyszło z tego sporu obronną ręką, a jakie są tego konsekwencje możemy zobaczyć porównując dzisiaj wersję US z Europejską (w której nie zaszły żadne zmiany) – wersja europejska jest praktycznie w agonii, natomiast wersja US powstała niczym feniks z popiołów. Nowy content dodawany jest co ok. 2 miesiące, a jak twierdzi samo Turbine, od czasu wypuszczenia gry w wersji F2P (Free to Play) zainteresowało się nią około milion osób,  przy czym dochód z abonamentów wzrósł o połowę (nie licząc mikro-transakcji).  Pacjent żyje!

"Ja, Robot" w świecie fantasy

Gdzie? Kim? Jak?

Świat gry to Eberron – miejsce łączące fantasy z lekką nutką technologii. Statki powietrzne napędzane żywiołakami powietrza, mechaniczne psy stróżujące czy też grywalna rasa Warforged będąca połączeniem drewna, metalu i magii to norma w tym uniwersum. Dla laików DnD (którym sam byłem zaczynając grać w DDO) świat ten jest dziwny i naprawdę robi wrażenie. Do wyboru mamy 5 ras i 11 klas charakterystycznych dla DnD + jedną rasę ze świata Eberron – w/w Warforged. Rasy nie mają jedynie znaczenia kosmetycznego – każda ma pewne bonusy które sprawiają, że do określonej klasy będzie pasować lepiej (jak np. Niziołek – Rogue), nie oznacza to jednak sztywnych wyborów – DDO to jak najbardziej miejsce na eksperymenty. Każdą postać określa 6 współczynników: Siła, Zręczność, Kondycja, Inteligencja, Mądrość i Charyzma, a każda klasa ma swoje współczynniki główne (dla barbarzyńcy będzie to siła, dla kleryka mądrość etc.). Oprócz tego postacie cechują punkty umiejętności (takie same dla wszystkich) i punkty ulepszeń (różne dla klas i ras). Opcji tworzenia i rozwijania postaci jest naprawdę dużo i nawet weterani papierowego DnD będą mieli problemy – DDO w wielu miejscach się różni. Stąd też bardzo częsty „syndrom pierwszej postaci” – objawiający się tym, że jeśli będziesz sam próbował coś stworzyć, najpewniej wyjdzie z tego kupa :) Gra co prawda oferuje gotowe buildy, które same będą się rozwijać w czasie gry, są one jednak dalekie od doskonałości (delikatnie rzecz ujmując) i polecam je tylko jako szybki sposób na rozpoczęcie gry, a po zdobyciu doświadczenia założenie i rozwijania swojego własnego buildu (lub któregoś stworzonego przez graczy którzy zjedli na DDO zęby).

Multi-klasowość

Jedna z ogromnych zalet DDO – liczba kombinacji w danej postaci. Żeby wyjaśnić na czym polega, najpierw trzeba wziąć pod lupę system rozwoju. Maksymalny level który postać może osiągnąć w grze to 20, każdy podzielony jest na 4 etapy w których zdobywamy AP – punkty ulepszeń. Multiclass polega na tym, że możemy np. awansować 2 poziomy w rogue, następnie wziąć parę poziomów Fightera a zakończyć to 1 poziomem barbarzyńcy wyciągając dzięki temu cechy z każdej klasy. Możliwości są tutaj nieograniczone – choć niektóre kombinacje pozbawione będą sensu i przydatności w grze.

Mechanika gry – czyli po co te wszystkie numerki?

Jako gra będąca przeniesieniem DnD, opiera się ona na rzutach kostką. Bez obaw – jest to element „w tle”, i po prostu służy temu, aby sprawdzić czy udało nam się to, co chcieliśmy zrobić. Na przykładzie: chcąc uderzyć potwora, gra przy każdym zamachu rzuca wirtualną, 20-ścienną kością, a do wyniku dodawane są modyfikatory z cech naszej postaci, naszego sprzętu etc. Wynik jest porównywany do klasy pancerza moba, i jeśli jest niższy – chybiliśmy. Właściwie przy każdej czynności gdzie w grę mogą wchodzić jakiekolwiek modyfikatory następuje rzut wirtualną kostką – ba, nawet obrażenia które zadajemy mobom nie mają stałej liczby, tylko jest to np. 1d6 (czyli jeden rzut kością 6-ścienną). Dla człowieka który w życiu nie miał styczności z papierowymi systemami RPG brzmi to na pewno skomplikowanie, ale po paru godzinach w grze przestaje.

Interakcje między graczami

Panel którego używamy do poszukiwań grupy

Jeśli kiedykolwiek grając w inne MMO dostawałeś szału gdy inny gracz zabijał moba który był ważny dla twojego questu/grindu – tutaj odetchniesz z ulgą. Świat gry jest podzielony na instancje, czyli osobne obszary. Te główne otwarte są dla wszystkich graczy, i znajdują się tu NPC dające questy, sklepy itp., natomiast robiąc quest wchodzimy do osobnego obszaru w którym znajdziesz się tylko ty i ludzie z twojej drużyny. Pod tym względem gra przypomina onetowy „Kurnik” – zbierasz paru ludzi, wchodzicie do osobnego „pokoju” który jest tylko dla was i gracie. Warto tu nadmienić o elastyczności jeśli chodzi o dobieranie party – układ znany choćby z wowa, czyli „Tank-DPS-Healer” jak najbardziej się sprawdza, ale nie jest wymagany – przy odrobinie wysiłku party złożone z losowo dobranych klas może ukończyć każdy quest.

PvE

Podstawa gry to robienie questów wspólnie z innymi graczami. Możliwa jest egzystencja w grze w trybie solo, jednak od pewnego poziomu staje się to niemożliwe dla przeciętnego gracza. W zdecydowanej większości przypadków questy polegają na „przejdź przez instancje i zabij bossa na końcu”, i choć brzmi nudno – na tym w końcu opierają się MMORPG :) Tym co m.in. wyróżnia DDO, to fabuła w questach z głosem narratora (stylizacja na Game Mastera w papierowej sesji), pułapki w questach które rozbroić może jedynie rogue, puzzle (czyli np. ułóż odpowiednio płytki na podłodze aby przejść dalej) i system walki który opiszę później. Za pierwszym razem questy są naprawdę zaskakujące i zapewniają sporo wrażeń, po paru miesiącach jednak zna się je na pamięć, i wtedy w trakcie levelowania postaci jedyną rozrywką jest „czy da się zrobić ten quest szybciej”. Questów jest jednak na tyle dużo, że aby doszło do tego etapu potrzeba właśnie min. kilku miesięcy intensywnej gry (kilka godzin dziennie). Jak w każdym szanującym się mmorpg-u także i w DDO możemy wziąć udział w raidach – podczas gdy w zwykłych questach maksymalna liczba graczy to 6, tak w raidach możemy się bawić w gronie 12 osób. Raidów jest 10, i występują prawie na każdym levelu powyżej 10 (niektóre współdzielą ten sam level).

PvP

PvP praktycznie nie istnieje. W miastach co prawda są wydzielone strefy w których można się w PvP pobawić, ale nie istnieją żadne rankingi a balans klas pod tym względem to pojęcie abstrakcyjne i ostatnie o czym myślą twórcy gry.

System Walki

Nie ma to jak zapach płonącego krasnoluda o poranku...

Rzecz, którą szczycą się twórcy DDO. W grze sterujemy postacią bezpośrednio w widoku TPP – możliwe jest przełączenie do FPP, ale tryb domyślny jest dużo wygodniejszy. Bezpośrednio, czyli W do przodu, S do tyłu itp. – nie jest to tryb „point and click” i to samo dotyczy walki. Najbardziej upraszczając – LMB to zamach bronią na moba, shift to blok. W przypadku klas czarujących istnieją czary bezpośrednio zadające obrażenia, jak i czary obszarowe. Brzmi prosto, jednak jest w tym systemie coś, co sprawia, że teraz ilekroć w innych MMORPG używam Point&Click to czegoś mi brakuje :) DDO daje nam możliwość kontrolowania walki, odskoków i bloków aby uniknąć dmga, tudzież rzucania czarów z taktycznym smaczkiem (Wall of Fire na czele). Nie jest to proste „kliknij moba a potem powtarzaj sekwencje a,b,c żeby mieć jak najwyższy DPS”. W DDO trzeba używać rozumu i umieć przystosować się do każdej sytuacji, co pośrednio wynika właśnie z mechaniki walki – która rewolucją nie jest, jednak na pewno wyróżnia ten MMORPG wśród innych.

End-game

Po dotarciu do poziomu 20 uzyskujemy dostep do dwóch nowych opcji – pozostanie na nim i wykonywanie questów na poziomie „epic”+raidy, lub reinkarnację postaci. Questy epickie to dość świeży motyw w DDO – przygody stają się wtedy bardzo trudne, ale wynagrodzone jest to możliwością upgradu zwykłych przedmiotów pochodzących z tych questów do epickich. Wymaga to grindu, lecz niektóre przedmioty są na tyle potężne, że wiele osób ogranicza się na levelu 20 tylko do tegoż grindu właśnie. Reinkarnacja, również nowa opcja, pozwala na powrót do poziomu 1 i rozpoczęcie od nowa (przy czym każdy poziom wymaga teraz od nas więcej xp do zdobycia) – w zamian dostajemy kilka punktów więcej przy tworzeniu postaci, bonusowe opcje do builda i zatrzymujemy sprzęt który zdobyliśmy wcześniej.

Community

Społeczność w DDO to jedna z rzeczy, dzięki której z przyjemnością siedzę w tej grze. Gra jest stosunkowo skomplikowana, więc średnia wiekowa jest wyższa niż w przypadku MMO nie wymagających od nas głębszego myślenia i planowania. Przejście w tryb F2P troszkę zaburzyło ten stan rzeczy –

Jeden z najbardziej irytujących mobów grze, a zarazem jej "maskotka" - Beholder

słowo „darmowe” przyciągnęło do gry wszelkiej maści trolle. Nie da się jednak ukryć, że to posunięcie uratowało DDO – coś za coś.

Darmowe – czy aby na pewno ?

Tak. Do pewnego stopnia ;) Gracz ma do wyboru trzy opcje – opłacanie abonamentu i uzyskanie łatki „VIP”, wpłacenie do gry jednorazowo min. 6,5$US i zyskanie statusu „Premium” lub gry za darmo. VIP odblokowuje w grze wszystko, premium znosi pewne ograniczenia z konta F2P, a w trybie F2P większość zawartości gry jest zablokowana. Na koncie całkowicie darmowym można w miarę bezstresowo dobić do levelu 12 – później 90% questów jest płatnych, i choć możliwe jest dobicie do levelu 20 na tych darmowych 10% to jednak byłby to wyjątkowo nużący grind kilku tych samych questów. Ciekawą możliwością jest odblokowywanie nowej zawartości poprzez grę na koncie F2P. Nowe questy można odblokowywać za walutę w grze – „Turbine Points”. Przy jej zakupie przelicznik wychodzi ok 1cent za 1 punkt, i możemy ją także zdobywać w trakcie robienia questów. Zestawy questów kosztują od ~300 do ~1000 TP, i choć zdobywanie tych punktów poprzez darmowe questy to grind w najczystszej formie,  wiele osób poświęca na to czas. Gra nie jest więc tak do końca darmowa – darmowe jest być może 1/3 zawartości. Wystarczy jednak jako swoisty „niekończący się trial”, dzięki któremu możemy poznać w grę w stopniu dostatecznym na wyrobienie sobie o niej opinii. Jak wspomniałem wyżej, płacenie abonamentu daje nam status VIP – za cenę 15$us miesięcznie mamy odblokowaną całą zawartość + 500TP. Z ciekawostek – odblokowanie całej płatnej zawartości to koszt około 15,000 – 25,000 TP (w zależności od aktualnej wyprzedaży). Niektórzy gracze ponieśli ten wydatek ciesząc się teraz praktycznie dożywotnim kontem VIP. Warto też zaznaczyć, że choć gra to wersja „US”, grać w nią (i płacić) mogą ludzie z całego świata.

Parę much na torcie

Znajdź 10 różnic pomiędzy niziołkami

Czas przejść do wad – a tych jak wszędzie parę się znajdzie. Być może najpoważniejszą z nich są dziwne pomysły twórców gry, którzy wprowadzając nowe rzeczy sprawiają wrażenie, jakby nie grali w grę nad którą pracują. Nie chodzi tutaj o jakieś drobne bugi któreś gdzieś tam umknęły, tylko o babole dużego kalibru. Przykładem może być wspomniana wyżej opcja upgradu przedmiotów do statusu „epicki”. Duża grupa tych przedmiotów z uwagi na swoje atrybuty jest na tą chwilę bezużyteczna – i jedyne pytanie które ciśnie się graczom na usta, to „O czym wyście myśleli projektując je”. Przymknąć oko można na przestarzałe opcje przy tworzeniu/awansowaniu postaci, które są reliktem z czasów gdy cap w grze to był 10 poziom. Epiki są przedmiotami które zostały opracowane i wprowadzone niedawno, więc tutaj jedyną możliwą reakcją jest „WTF!?”. Ew. przykład z ostatniej chwili – zimowy event (z motywem przewodnim śnieg&lód) pojawia się w grze znowu. W połowie kwietnia. Po co i dlaczego – odpowiedzi brak. Do wad należy m.in tzw. „DPS” lag – czyli lag powstający gdy wiele osób w raidzie o bardzo wysokim DPSie leje jednego moba i pojawiają się przycięcia po stronie servera wynikające z obliczenia tych wszystkich numerków. Zjawisko to istnieje od bardzo dawna, a twórcy nie robią właściwie nic aby to naprawić, choć dla wielu graczy jest to coś uniemożliwiającego grę w raidach. Ekipa tworząca grę pozostaje też głucha na dość proste do zrobienia rzeczy, o które gracze proszą od niepamiętnych czasów – choćby tak prozaiczna rzecz jak tekstowe wyszukiwanie przedmiotów na aukcji. Wadą gry dla ludzi  z Europy są też godziny szczytu w DDO – jako gra, w którą w większości grają amerykanie, przypadają one na ok 0.00-6.00 czasu polskiego. Jeśli jedynymi dostępnymi dla ciebie są godziny popołudniowe GMT, może być ci ciężko znaleźć grupy.

Coś dla oka

Krótko pisząc – DDO jest ładne. Nie jest to co prawda top-endowy wodotrysk, ale jak na produkcję z możliwością gry za darmo, grafika robi wrażenie. W sieci znajdziecie wiele screenów i filmików zrobionych przez graczy (niektóre w trybie HD, jeden nawet w Eyefinity ;)), więc łatwo można samemu zobaczyć co i jak przed ściągnięciem gry. Minusem jest to, że do gry wymagany jest sprzęt ze średniej półki.

Podsumowanie

DDO jest grą, której zdecydowanie warto dać szansę. Zarejestrowanie się i ściągnięcie klienta gry nic nie kosztuje, a być może zyskasz nową zabawkę. Ja po miesiącu gry w trybie F2P uznałem, że gra warta jest tych ~45zł miesięcznie za konto VIP i póki co nie żałuję wydanych na nią pieniędzy.

Przydatne linki:

http://www.ddo.com/ – strona główna gry

http://www.ddo.com/vip – tabelka z różnicami pomiędzy kontem VIP, Premium i F2P

http://www.ddopl.com/ – polski fan-serwis

Gameplay z gry w HD. W roli głównej Shade – jeden z lepszych graczy w DDO, nie próbujcie tego w domu ;)

Losowy i dość chaotyczny screen, za to ładnie oddaje detale postaci :)

Odpowiedzi: 3 to “DUNGEONS & DRAGONS ONLINE: Eberron Unlimited”

  1. Skan said

    Parę rzeczy zmieniło się od czasu napisania recenzji – epickie itemy w następnym updacie (czyli od ~lipca ) dostaną trochę więcej powera, a DPS lag może odejść do przeszłości. Ale…Jako rozwiązanie DPS laga twórcy wymyślili sobie nerf paru kluczowych aspektów gry, przez co kilka standardowych buildów najprawdopodobniej trafi na śmietnik (a wraz z nimi wypieszczone postaci niezliczonej liczby graczy). Czyli twórcy chcą naprawiać de facto psując, ergo jedna z wad DDO nadal nią pozostaje – developerzy robią rzeczy dziwne, i nie zawsze racjonalne (a jak chcą racjonalnie, to od d… strony) :)

    Pojawiło się też spore ułatwienie dla graczy z Polski – możliwość kupna punktów TP wysyłając SMSa (najtańsza opcja to około 3,50zł). Choć punktów kupionych za tą kwotę będzie śmieszna ilość, to zakup upgraduje nam konto do Premium (co choćby zwiększa nam liczbę slotów postaci z 2 do 4), a do tej pory było to możliwe jedyne przy wydatku rzędu ~18 zł, i wymagało kombinacji z Paypalem lub karty debetowej z opcją płacenia w sieci.
    Instrukcja krok po kroku pt „Jak zapłacić SMSem” tutaj: http://forum.ddopl.com/viewtopic.php?f=4&t=666

  2. Skan said

    Po okołu roku grania DDO mi się przejadło. Czas na wybór nowego MMORPGa i padło na „Fallen Earth”, grę która nazywana jest Falloutem MMO. https://www.fallenearth.com Oferowane są do niego co jakiś czas triale (w chwili w której to piszę dostępny jest 14-dniowy), i już dwa dni gry przekonały mnie do zakupu/subskrypcji. Recenzja za…parę miesięcy, jak ogarnę co i gdzie ;)

  3. If yoս would like to geet a good deal from this ƿaragrapɦ then you have tо apply these techniques to your won blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: