Graczem będąc…

…gry recenzując

GTA4: Episodes from Liberty City

Posted by Skan w dniu 21 Lipiec 2010 22:14


GTA4: Episodes from Liberty City

Poznaj Liberty City od nieco innej strony – mroczny i brudny świat gangów motocyklowych w „The Lost and Damned”, oraz kolorową i nie mniej brudną rzeczywistość nocnych klubów i hi-lifu w „The Ballad of Gay Tony”.

GTA4:EfLC to dwa samodzielne dodatki do GTA4 które w wersji pudełkowej ukazały się na PC jako jedno wydanie. Są to dwie osobne gry, dlatego również recenzja podzielona została na dwie części. Pisząc recenzję założyłem, że czytelnik grał w „podstawkę”, bo choć EfLC nie wymaga jej do działania, to jednak nadal są to dodatki do GTA4 które zazębiają się fabularnie z historią Nico Bellica. Jesli więc chciałbyś ominąć podstawkę i od razu zagrać w dodatki, będziesz w czasie rozgrywki czuł się jak podczas czytania tej recenzji – od czasu do czasu nie będziesz miał pojęcia o co chodzi :) Akcja obu dodatków toczy się w Liberty City, mapa ani system rozgrywki nie uległy zmianie – ot jedynie nowe misje, nowe postacie, nowe stacje radiowe i nowe sposoby spędzania „wolnego” czasu pomiędzy misjami fabularnymi. Czy dodatki dorównują podstawce? Tak…i nie.

„The Lost and Damned”

Jeśli kiedykolwiek chciałeś zasmakować życia prawdziwego, stereotypowego harleyowca – TLaD daje ci tę szansę. Wcielisz się w członka gangu motocyklowego „The Lost”, Johnego Klebitza, który zadedykował swoje życie bractwu i stalowemu rumakowi. Niestety świat poszedł do przodu i XXI wiek nie sprzyja wolności jaką w latach 60-70 dawało „rumakowanie”. Johny zdaje sobie z tego sprawę, dlatego gdy przywódca gangu, Billy Grey, trafia do więzienia, Klebitz jako jego prawa ręka przejmuje dowodzenie i próbuje wprowadzić „The Lost” w nowe czasy. Doprowadza do lepszej organizacji w bractwie i zaniechaniu bezsensownych burd so skutkuje większym przypływem gotówki i mniejszą śmiertelnością wśród członków klubu, a jednym z efektów jest rozejm pomiędzy „The Lost” i ich nemezis, klubem „Angels of Death”. Gdy gang zaczyna zasługiwac na miano „przestępczości zorganizowanej”, z więzienia warunkowo wychodzi Billy którego stosunek do wizji Johnyego można określić krótko: „Fuck that!”. Tutaj rozpoczyna się rozgrywka i na własne oczy przekonasz się jak potoczą się losy klubu motocyklowego „The Lost”.

The Lost…Warriors?

Jedyna pełna golizna w grze i wyszedł z tego ch...

Po odpaleniu TLaD doznałem uczucia deja vu. Gang, safe house będący klubem gdzie spotykają się członkowie, misje w których będą ci towarzyszyć „bracia”…Gdzieś to już widziałem….Olśniło mnie dopiero gdy przyjrzałem się logu (czerwone litery na czarnym tle). Chodzi o świetną, choć trochę niedocenioną grę The Warriors na PS2 z 2005r, wydaną nie tylko przez Rockstar, ale również zrobioną przez ten sam oddział Rockstar: Toronto. Nie wiem czy twórcy świadomie zapożyczyli sobie pewne elementy z TW, czy też mając zrobić grę z gangiem w roli głównej mimowolnie zastosowali rozwiązania ze swojej poprzedniej, liczącej 5 lat produkcji – jestem jednak przekonany, że TLaD pewne delikatne naleciałości z The Warriors ma (co oczywiście wychodzi jej na dobre).

It’s War*

TLaD jest brutalniejsze i bardziej krwawe niż podstawka. Nie chodzi tu oczywiście o samą konstrukcję gry, tylko o cutsceny – już w pierwszej misji możemy zobaczyć jak Billy próbując odzyskać swój pojazd przekonuje znajomego mechanika do gadania szlifując mu twarz o koło motocykla. Auć. W innej misji mamy cutscene w którym torturuje się jednego z członków „The Lost” przypalając mu twarz palnikiem gazowym. Fabuła również jest mroczniejsza – jak GTA4 często było tragikomedią, tak TLaD jest pełnokrwistym dramatem z niezbyt szczęśliwym finałem.

Off Route

Tak spędzisz połowę TLAD

Oprócz popychania fabuły do przodu, jak to w GTA mamy dostępnych kilka opcji „pobocznych”. Możemy kraść motocykle na zlecenie jednego z braci, prać brudy znajomego polityka czy też wziąć udział w wojnie gangów i wyścigach motocyklowych. Wojny gangów polegają na skrzyknięciu kumpli, pojechanie w określone miejsce i poprzetrącanie innego gangu. Brzmi prosto i niestety takie właśnie jest. Zero zróżnicowania – występują dwa rodzaje tej aktywności, w jednej wrogi gang porusza się w pojazdach, w drugim jest stacjonarny, na piechotę. Naliczanie kolejnych „wojen” daje nam darmową broń w naszym safehouse, jednak po kilku, kilkunastu potyczkach staje się najzwyczajniej nudne. Druga aktywność, wyścigi, są odrobinę ciekawsze – 12 tras, 8 motocyklistów i kije baseball-owe jako broń. Jeśli pamiętasz stareńkiego Road Rash (+nieudane wznowienia), to wiesz czego się spodziewać. Oprócz tego doszło parę nowych minigierek: gry karciana (coś a’la popularna Wojna), Air Hockey i siłowanie się na rękę, przy czym to ostatnie jest genialnie pomyślane. Otóż żeby wygrać, musimy machać myszką – kierunek się nie liczy, ważna jest szybkość. Czemu genialnie? Bo po kilku partiach naprawdę boli nas ręka, zupełnie jakbyśmy siłowali się w realu. Ot takie pseudoVR :). Za wszystko dostajemy oczywiście kasę, niestety w przypadku 3 minigier są to kwoty niewielkie – więc ja po paru razach dałem sobie spokój.

Bad Standing

W TLoD będziemy permanentnie cierpieć na brak funduszy. Jak w podstawce byliśmy w końcówce gry milionerami (no, prawie…), tak jako członek gangu działający głownie dla dobra klubu a mniej dla siebie, będziemy klepali biedę. Pierwszy lepszy przykład: jedna z ostatnich misji w grze, po zakończeniu dostajemy…2k dolarów. A taki pocisk do RPG kosztuje 5k. Dodać do tego należy fakt, że większość czasu spędzimy na motorze posługując się SMG, z którego w czasie jazdy naboje lecą jak woda. Czy to dobre rozwiązanie? Cóż, na pewno wpisało się w klimat gry, a i dodało trochę smaczku – jednym z najbardziej bolesnych momentów w grze było dla mnie skończenie się rakiet do RPG, co równało się utracie i samej wyrzutni. Na nową musiałem wydać prawie wszystkie oszczędności – dość dziwne jak na GTA :)

Hit the Pipe

A tak drugą :)

Nowy dodatek, więc i nowe zabawki. Dodano 5 nowych narzędzi destrukcji, i są to: Automatyczny pistolet 9mm, Street Sweeper, Obrzyn (którym możemy strzelać jadąc motorem), Pipe Bombs i granatnik. Najczęściej jednak używać będziemy combo motocykl (mobilność) + SMG (szybkostrzelność). Pojazdów dodano 25, z czego większość to z uwagi na tematykę gry motocykle (na czele z super szybkimi ścigaczami). Tutaj warto się zatrzymać, i wspomnieć o naszym głównym środku lokomocji – jest to specjalnie podrasowany motor Johnego: Hexer. Szybki i stabilny chopper, którym domyślnie będziemy zaczynali większość misji. Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, aby przesiadać się np do samochodów, jednak po przyzwyczajeniu się do jednośladu będziemy go wybierali w TLoD praktycznie zawsze z uwagi na mobilność. Dodatkowo Johny jest jakby mniej odporny na wywrotki, i jak w podstawce jazda na motorze prędzej czy później kończyła się efektywnym lotem przez kierownicę, tak Johny najczęściej pojedzie dalej choćby odbijał się jak w pinballu. Podejrzewam, że zastosowano tu rozwiązanie rodem z GTA:SA, czyli podpakowano Johnemu skilla w jednośladach z tym, że poziom umiejętności był w SA widoczny, a w tej odsłonie nie. Działa to jednak tak samo – możemy rozbijać się na motorze, bez obaw o upadek z pojazdu.

Get Lost

Przyznam szczerze, że w połowie gry zacząłem się nudzić. Niby dodatek ma wszystko, co powinno nudzie zapobiegać – naprawdę niezłą historię, ciekawego głównego bohatera, no i w końcu to GTA. Skąd więc nuda? Być może to wina jednostajnych misji zarówno głównych jak i pobocznych, czyli „zabierz kolegów (lub solo) i jedźcie kogoś zastrzelić”, lub równie jednostajnych postaci drugoplanowych z których za wyjątkiem jednego, cynicznego polityka wszyscy to w mniejszym lub większym stopniu harleyowcy pod jedno kopyto. Muszę więc z żalem stwierdzić, że gra jakby nie było marki samej w sobie (czyli GTA) trochę mnie rozczarowała. Tym bardziej, że zaraz po niej przyszło mi grać w totalne przeciwieństwo – dodatek numer 2.

„The Ballad of Gay Tony”

Przygotuj się na sporą dawkę różu, brokatu i muzyki dyskotekowej. Jeśli masz odruchy wymiotne na samą myśl, przetrzymaj torsje – warto. Głównym bohaterem tego dodatku jest Luis Lopez, prawa ręka Anthony’ego Princa (lepiej znanego jako Gay Tony) – legendy nocnego życia w LC i właściciela 2 klubów. Imprezy, kasa, dragi – istna sielanka. W pewnym momencie zaczynają się jednak schody – do drzwi zaczyna dobijać się mafia od której Tony pożyczał pieniądze, konkurencja nie śpi, a sam Tony zaczyna coraz częściej uciekać w świat kolorowych pigułek. Jako Luis spróbujesz uratować rozpadające się imperium swojego szefa (w którym zresztą masz udziały), oraz kręcić interesy na boku aby nie być do końca zależnym od Tony’ego.

Corner Kids

Głupi i Głupszy - edycja specjalna

Jak już napisałem wcześniej, ten dodatek jest kompletnym przeciwieństwem poprzedniego. Postacie dla których wykonujemy misje bardzo się od siebie różnią (jak i same misje); pracować będziemy m.in z: dwoma przyjaciółmi z dzieciństwa którzy chcą się wybić ponad zwykłe handlowanie trawką na rogu, płotkami z włoskiej mafii od której Tony pożyczył pieniądze, „naszym” starym znajomym Bulgarinem, bratem Bruciego Kibutza czy też szalonym arabem (ale nie Abdulem Alhazredem ;)) dla którego wykonywać będziemy zadanie w stylu „ukradnij wagon metra”…

High Dive

Grając w TBoGT uświadomiłem sobie, czego tak naprawdę brakowało mi w TLaD – otóż brakowało mi tej ocierającej się o absurd akcji rodem z komediowo-sensacyjnych filmów. W GTA:SA było jej sporo (choćby misje z Jetpackiem czy pościg zakończony lotem przez sztucznego pączka), w GTA4 już trochę mniej, a w dodatku nr.1 właściwie wcale (nie licząc jednej misji). W The Ballad of Gay Tony natomiast, prawie każde zadanie owocuje rogalem na twarzy grającego i radosnym szeptem „o ja pier…”. Dobrym przykładem jest w/w kradzież wagonu metra która kończy się biegiem bo dachu taboru przy jednoczesnym niszczeniu chmary śmigłowców. Ba, już w pierwszej misji będziemy uciekać przed gangsterami wózkiem golfowym. Przyjdzie też nam zasiąść za kółkiem pojazdu opancerzonego – oczywiście ze sprawnym działkiem ;) Zadaniom podniesiono też najwyraźniej poziom trudności, i jak w TLaD chyba tylko raz zdarzyło mi się powtarzać misję, tak w „The Ballad…” dość często musiałem powtarzać dane fragmenty zadania. Satysfakcja była dużo większa przy zakończeniu, choć w jednej misji w której rosjanie hordą szturmowali klub nocny Tony’ego po 10 powtórzeniu miałem ochotę gryźć monitor.

Bang Bang

Pojeździmy, postrzelamy

Oprócz dodania akcji do misji, twórcy dali nam też zabawki adekwatne do sianej demolki. Zapomnij o crapowatym obrzynie z pierwszego dodatku, w tym dostaniesz do ręki broń godną prawdziwych zabijaków. Pistolet Automag 0.44, P90, M249 SAW, Sticky Bombs, zaawansowany karabin snajperski DSR 1, złote UZI (!) i znany z poprzedniego dodatku Street Sweeper, tym razem wzbogacony o eksplodującą amunicję. Przy tym ostatnim warto się zatrzymać, bo broń ta jest po prostu IMBA. Szybkostrzelna, 20 pocisków w magazynku, efektywna na średni zasięg, a przy trafieniu otrzymujemy „mini-eksplozję”. Ludzie padają po 1 strzale (2 jeśli opancerzeni), pojazdy stają w ogniu po 3, 4. Broń właściwie do wszystkiego, i choć sporo ułatwia grę, to podczas używania jej mamy poczucie pompującego endorfinę wymiatania. Pojawiają się również nowe pojazdy (w liczbie 19) z małym, bojowym helikopterem na czele – szkoda tylko, że twórcy nie przenieśli pojazdów z The Lost and Damned, bo naprawdę brakowało mi ścigaczy z tamtego dodatku a w ten klimat wpisałyby się one doskonale.

I Luv LC

W przerwach między sianiem zniszczenia, tak jak w przypadku podstawki i TLaD dostęp mamy do szeregu opcjonalnych aktywności. Również i one dostały zastrzyk energii, bo dostęp dostaliśmy do znanego z GTA:SA (nie wiedzieć czemu porzuconego w GTA4) spadochronu. Jedna z pobocznych aktywności to basejumping, czyli wchodzimy na drapacz chmur (tudzież wynosi nas w powietrze helikopter), i po wyskoku musimy trafić w odpowiedni punkt na mapie. Skoków do zaliczenia jest 15 – mała rzecz a cieszy. Inną aktywnością jest pomoc naszym kumplom z dzieciństwa poprzez tzw. „Drug Wars”. Jest to odpowiednik wojen gangów z TLaD, tylko w tym przypadku musimy pojechać w określone miejsce i ukraść towar rywalizującemu gangowi, po czym odwieźć go do safe house’u. Choć zasada jest prosta, to podtypów zadań jest kilka i robiąc je nie czułem takiego znużenia jak podczas „Gang Wars”. Jako, że Luis jest prawą ręką Tony’ego, przypada mu też w udziale zarządzanie klubem. Tutaj misje poboczne przebiegają wg. schematu: „wchodzimy do klubu, stajemy na bramce, i po wyrzuceniu paru osób które „mają już dość” dostajemy zadanie specjalne”. Zadań specjalnych jest 8 i polegają m.in na ochronie VIPów (ucieczka przed paparazzi) czy dostarczeniu specjalnego jedzenia celebrytce-bulimiczce. Nie pytajcie ;) Pojawiły się również nowe minigry – część jest powiązana z nocnym klubem do którego możemy się udać po/przed pracą. Są to: zawody w piciu szampana (mało ciekawe) i taniec na parkiecie (te z kolei świetne), po ukończeniu którego dostajemy nagrodę w postaci dogłębnego poznania partnerki z tańca. Poza klubem możemy pograć w golfa, lub powalczyć w klatce (!). Zdecydowanie mamy więc co robić pomiędzy misjami, i w przeciwieństwie do TLoD zadanie poboczne nie nudzą.

Was It Worth It?

Hmmm...w checkpoint, czy odrzutowiec?

The Ballad of Gay Tony zapewnił mi świetną rozrywkę, i zaryzykuję stwierdzenie, że miał więcej akcji i momentów godnych zapamiętania niż podstawka. Ma w sobie to, co sprawiło, że przez dwa lata co jakiś wracałem do GTA:SA – klimat, adrenalinę i ten specyficzny humor który od pierwszej części GTA wyróżnia serię. Z drugiej strony The Lost and Damned to dość przeciętna produkcja, i w trakcie gry zacząłem się nudzić, więc po ukończeniu obu dodatków miałem dość mieszane uczucia. Za oba dodatki zapłaciłem 70zł (promocja Cenegi, teraz da się znaleźć za ~85zł) i łącznie dały dały mi one około 25 godzin rozrywki, przy czym oba ukończyłem na około 75%. Maniacy GTA którzy za cel postawią sobie 100% mogą sobie dodać ~10 godzin (+ w TBoGT pojawiły się nowa opcja „zrobienia misji na 100%”, więc kolejna zabawka dla GTA maxerów). W obu dodatkach istnieje również opcja multiplayer z nowymi trybami – niestety dla mnie GTA to w dużej mierze fabuła, której z oczywistych względów w rozgrywkach wieloosobowych brakuje. Do tego dochodzi fakt, że być może próbowałem grać w złych godzinach, ale jak w podstawce nie było problemów ze znalezieniem gier, tak w dodatkach było to sporym osiągnięciem. Reasumując – jeśli masz możliwość kupienia dodatków osobno (na Xboxie na pewno istnieje, na PC też, ale nie wiem czy jest to dostępne w Polsce), TBoGT kupuj śmiało. The Lost and Damned z czystym sumieniem mógłbym polecić tylko oddanym fanom GTA. Kupując wersję pudełkową jesteśmy niestety przymuszeni do kupienia obu produkcji – ja świetną zabawę miałem tylko przy jednym dodatku, a jak dla mnie ~85 zł za 15 godzin rozrywki to dużo. Dlatego drogi graczu, wersję pudełkową kupujesz na własną odpowiedzialność.

*tytuły fragmentów recenzji są nazwami misji w grze

Przydatne linki:

http://gta.wikia.com/ – kopalnia wiedzy o GTA

http://gta.net.pl/ – polski fanserwis, bardzo dużo informacji o grach z serii GTA

Trailer do „The Ballad of Gay Tony” – świetnie zmontowany, oddaje klimat gry.

Trailer do „The Lost and Damned” – również dobrze prezentujący klimat dodatku.

 

Chyba najlepszy dialog w TBoGT :)

Odpowiedzi: 2 to “GTA4: Episodes from Liberty City”

  1. Skan said

    Na Steamie pojawił się pack podstawka (GTA4) + dodatki (EFLC) za 35 Euro (czyli 140zł). Całkiem przyzwoita cena i nie jest to żadna promocja – tak już zostanie. http://store.steampowered.com/app/901583/

  2. I every time used to study post in news papers but now as I am a user of internet
    thus from now I am using net for content, thanks to
    web.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: