Graczem będąc…

…gry recenzując

Fallen Earth

Posted by Skan w dniu 3 Wrzesień 2010 21:39


Fallen Earth

W blasku zachodzącego słońca, wsłuchując się w brzęczenie ścigacza, klon numer 40981 podążał do Oilville aby spieniężyć złom po wypadzie na wraki samochodów. Poraniony przez zmutowane pająki zdolny był jedynie powtarzać sobie pewne, zasłyszane w przedopadowym filmie zdanie :  „I tak k**** do za***ania”…

Fallen Earth (nazywany również Falloutem Online) jest chyba jedynym MMORPG’iem rozgrywającym się w stereotypowym, postapokaliptycznym świecie (czyli brud, smród & atomowe grzyby) i dającym nam szansę poczucia się jak Mad Max czy inny Listonosz. Gra właściwie pozbawiona jest konkurencji jeśli chodzi o uniwersum, a mimo to, choć od premiery minął rok, to jakby na rynku nie istniała. Postanowiłem więc sprawdzić dlaczego, korzystając z pozbawionego ograniczeń dwutygodniowego triala. Ten przekonał mnie do zakupu gry – tym samym zyskałem miesiąc na dogłębniejsze testy. Po 6 tygodniach i ~180 godzinach rozgrywki doszedłem do półmetka jeśli chodzi o poziom postaci i odkryłem około 1/3 zawartości FE. Zastanawiałem się długo, czy wypada mi pisać recenzję tego MMO nie poznając go od A do Z, gdyż po upływie przysługującego mi miesiąca nie przedłużyłem subskrypcji. Piszę ją jednak, bo jedno wynika z drugiego – po pogadaniu z ludźmi którzy siedzą w grze od premiery i po lekturze forum dowiedziałem się, iż cała gra będzie wyglądać jak to, co już poznałem, więc czuję się usprawiedliwiony. Niby nic szczególnego – w końcu w MMORPG’ach mechanika gry nie zmienia się w trakcie levelowania. Problem jednak w tym, że Fallen Earth nie przekonał mnie do siebie jako MMO któremu mógłbym poświęcić rok ze swojego życia (bo tyle siedziałem w prawie każdej z sieciówek które mnie zauroczyły). Dlaczego? Nie dlatego, że jest to gra zła – jest po prostu bardzo specyficzna i choć znajdą się osoby którym przypadnie do gustu, to jest bardzo wątpliwe aby dotarła do semi-hardcorów takich jak ja. Ale od początku…

Jak skończyło się tym razem?

Kupa ciał, a ja...sam

W drugiej połowie XXI wieku ludzie zaczęli padać ofiarą wirusa Shiva, nazwanego tak od efektu który wywoływał u ludzi (poprzez skurcze mięśni wydawali się tańczyć). Wirus był zabójczy, a jeśli nie zabijał, to wywoływał mutacje. Nie wiadomo kto pierwszy nacisnął czerwony guzik, ale efekt wirusa został przyćmiony przez nuklearne eksplozje wespół z wojenkami/inwazjami. Kilka lat przed tymi wydarzeniami, w USA korporacja GlobalTech zrobiła sobie małe „księstwo” w okolicach wielkiego kanionu, i najprawdopodobniej jako jedyna potrafiła się przygotować do nadchodzących wydarzeń. Po atomowo-wirusowej zagładzie jedyną ostoją cywilizacji wydaje się Zapora Hoovera, jednakże jak w każdym społeczeństwie dochodzą do głosu różne ideologie. „Ocaleńcy” dzielą się na frakcje, żrą między sobą, i w tym momencie zaczyna się gra – a właściwie tutorial. Jest rok 2152 a ty budzisz się w dziwnym miejscu dowiadując przy okazji, że jesteś klonem a na twoich kopiach przez ostatnich kilka/kilkanaście lat prowadzone były badania. Jednego z naukowców ruszyło sumienie więc cię „wypuszcza” a ty już na początku dokonujesz czynu heroicznego i ratujesz tysiące istnień zgrupowanych przy Tamie. W efekcie jednak sam giniesz, aby parę lat później obudzić się w komorze klonującej. A razem z tobą inne kopie „oryginału-bohatera” – w ten sposób elegancko wyjaśniono fakt, że każdy jeden gracz uratował Tamę ;)

Pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenia z gry są…tragiczne. Tutorial jest kwintesencją tego, co w FE odpycha. Na dzień dobry raczeni jesteśmy nieco archaiczną grafiką, topornym sterowaniem i lekkim chaosem zaserwowanym nam przy okazji objaśniania „czym to się je”. Postać którą animujemy jest wysokiego poziomu a przeciwnicy słabi – zapewne w celu uniknięcia zablokowania się przez niedzielnych graczy. Pozwala to jednak w miarę prędko ukończyć wstęp i przejść do właściwej gry. Dlaczego zaczynam od obsmarowania tutoriala? Żebyś drogi graczu na jego podstawie nie wyrabiał sobie opinii o tej grze – później jest dużo lepiej.

Eeeechhooooo!!!

Ktoś nie zdążył namalować napisu przed strefą PvP ;)

Po samouczku wychodzimy na powierzchnię, i ona właśnie jest jedną z cech wyróżniających Fallen Earth. Obszar gry jest ogromny…chociaż może powinienem napisać OGROMNY. Autorzy gry chwalą się topograficznym odwzorowaniem części parku narodowego Wielkiego Kanionu, co dało około 1000 kilometrów kwadratowych do eksploracji – całość zaś podzielona jest na 3 sektory. Z linijką tego co prawda nie mierzyłem, ale tutaj znajdziecie klip na youtube w którym jeden z graczy jedzie motocyklem (czyli dość szybkim mountem) z  jednego końca sektora nr 2 do centrum sektora numer 1. Podróż ta najkrótszą trasą, czyli asfaltem, zajęła mu ~45 minut. Dodatkowo developerzy obiecują w najbliższej przyszłości kolejny sektor, i najprawdopodobniej zostanie on udostępniony jeszcze w tym roku.

Złomiarze nowej ery

Questy najczęściej położone są blisko „cywilizacji”, czy jest więc jakakolwiek motywacja do eksploracji tak rozległych terenów? Jak najbardziej – są to tzw. „Nodes”, czyli zgrupowania „zbieralnych” materiałów. Znikają one po zebraniu aby zrespawnować się jakiś czas później, i te położone bliżej wiosek i głównych dróg są najbardziej eksploatowane. Najlepszą opcją na znalezienie swojego własnego poletka jest podróż do bardziej oddalonych miejsc. Node’y występują w najróżniejszych formach – od kupek złomu, beczek i wraków samochodów, poprzez ule, mrowiska i rośliny do złóż rudy. Zebrane materiały możemy spieniężyć u vendora lub odsprzedać innym graczom – najczęściej jednak przeznaczymy je na własny użytek, czyli do craftu.

Mad MaxGyver

Opis przedmiotu miażdży

System craftingu to kolejna z cech wyróżniających FE, ponieważ oprócz nielicznych unikatowych dropów wszystkie itemy w grze możemy zrobić samemu. Jeśli więc w innych MMO irytował cię fakt, że zdobycie najlepszego sprzętu wiąże się z raidami i poświęcaniem masy czasu, to rozwiązanie z Fallen Earth na pewno przypadnie ci do gustu. Craft podzielony jest na 10 kategorii: bronie białe, balistyka, nauka, zbroje (tudzież ubrania), mutageny, geologia, medycyna, gotowanie, natura i budowlanka. Liczba przedmiotów w niektórych kategoriach idzie w setki (głównie bronie, zbroje, leki i jedzenie) i nie chodzi tutaj o różnego rodzaju odmiany typu „zatruty nóż prawości” jakie znamy z fantasy MMO. Każda broń/zbroja w FE ma swoją własną unikalną nazwę, opis i wygląd. „Powaga” sprzętu zmienia się w zależności od levelu, i tak na początku będziemy biegać w dresie i kaloszach dzierżąc w dłoni korkociąg, deskę albo wiatrówkę, aby później przesiąść się np. na wyposażenie wojskowe i katanę tudzież karabin snajperski. Widać, że twórcy włożyli sporo pracy i czasu w każdy przedmiot, choć min-maxerzy (do których w sumie się zaliczam) większości itemów nie zaszczycą uwagą tylko będą wybierać najlepsze statystyki na danym poziomie. Pewną innowacją w tym systemie craftu jest również czas potrzebny na stworzenie przedmiotu. Zapomnijcie o „klik-2sec-przedmiot” – w FE crafcenie to kwestia nawet godzin. Wytworzenie np. maczety zajmuje 10 minut czasu rzeczywistego, a części do motoru kilka godzin. Motor składa się z pięciu części, a do opracowania nowego typu motoru potrzebujemy kilku „zwykłych” – co daje łącznie kilkadziesiąt godzin. Na szczęście w grze istnieje kolejkowanie craftu w której to kolejce znaleźć może się 20 przedmiotów (idealne przed wyłączeniem gry na dłuższy czas). Czy bez crafcenia da się obyć w Fallen Earth? Tak, jeśli mamy znajomych crafterów lub/i pieniądze, gdyż każdy przedmiot który da się stworzyć można również przekazać innemu graczowi. Na początku gry jednak licz się z tym, że będziesz musiał crafcić sam – choćby amunicję.

Do I feel lucky? Well, do ya, punk?

Walczyć w FE możemy na dwa sposoby – bronią białą lub palną (tu dochodzą jeszcze kusze i wiatrówki). W przypadku pierwszej nie ma co się rozpisywać, broń palna natomiast jest dość ciekawa. Otóż w Fallen Earth mob otrzymuje dużo większe obrażenia jeśli trafimy go w głowę, dlatego używając broni palnych w trybie FPP gra nabiera charakteru FPSów. Choć na początku broń dystansowa delikatnie mówiąc ssie i po wystrzale mob dociera do nas mając zjechane może 20% hp (nie licząc kusz – te za to są bardzo powolne), tak mniej więcej od połowy gry walczymy zasadą „one headshot/spree, one kill”. Do dyspozycji mamy także postapokaliptyczny odpowiednik magii – mutacje. Te są zbyt mało efektywne aby były głównym narzędziem destrukcji a ich zastosowanie to support i występują w odmianach zadających dmg, buffowych i leczących. Do tego dochodzą jeszcze skille, dedykowane dla metody walki (meele/range) oraz lecznicze i buffujące. Oczywiście nie można być mistrzem każdej dziedziny – wszystko zależy od tego, jak zbudowaliśmy postać.

Build „Wojownik Autostrady”

Cokolwiek zabieram zwłokom, one tego nie potrzebują...

Po rozpoczęciu gry nasz klon niczym nie różni się od tysięcy swoich kopii (zaskoczenie, eh?). Co prawda totalnie „nieklonowo” dopasowujemy mu wygląd (co zresztą lekko zaburza fabułę). Punkty rozwoju przydzielamy w trakcie levelowania, i mamy ich ograniczoną ilość, do tego rozwój podzielony jest na atrybuty (siła, zręczność etc) i skille tzw „bierne”, czyli na przykład skill w używaniu pancerza, broni białej czy range. Te służą praktycznie wyłącznie temu, iż itemy wyższego poziomu wymagają właśnie tych skilli do używania – same skile natomiast nijak nie wpływają na efektywność zabawek. Oprócz tego postać opisana jest tzw. „trade skill’ami”, czyli umiejętnościami z dziedzin craftu i zbieractwa. Te rozwijamy cóż…crafcąc i zbierając, a ich max na dany level zależy od wartości powiązanego atrybutu – co też tyczy się również skilli biernych. Kolejną z ciekawostek FE jest to, że oprócz punktów rozwoju wynikających z levelowania (tych jest 900) możemy otrzymać dodatkowe ~300 punktów wykonując questy. Jest do dość spora liczba, ceną za to jest jednak grind owych questów. Cóż, min/maxerzy lekko nie mają ;)

Przynieś, podaj, pozamiataj

Questy w Fallen Earth niestety nie należą do czegoś, co zapamiętamy na całe NetŻycie. Są to standardowe, znane z dziesiątek innych mmo questy korzystające ze wzoru: „znajdź questgivera + idź do miejsca które ci wskaże x zabij moba/znajdź kogoś lub/ i coś dzielone przez wartość nagrody+xp”. Sytuację ratuje troszkę treść zadań wpisująca się w klimat i fabułę gry – już na pierwszych poziomach dostaniemy do wykonania robotę w stylu „idź i zabij tamtą rodzinę bo wisi nam kasę”. Role-playerzy mogą co prawda odmówić, no ale te punkty rozwoju… ;) Nie rozumiem tylko, dlaczego nikt nie wykorzystuje pomysłów z ostatniego dodatku do WoWa (WoTLK), czyli np. wsiądź do pojazdu, wytłucz setki wrogów i poczuj się jak bóg. Niby to to samo, ale jednak radocha dużo większa.

Z kamerą wśród zwierząt

Hungry Fungus is hungry

Sprawcą całego zamieszania które wytworzyło uniwersum FE był wirus wywołujący mutacje – jak głosi zdanie z tutorialu „potrafi przyśpieszyć ewolucję, i to, co normalnie zajmowało miliony lat objawiło się w tygodniach”. Biolodzy zapewne złapią się za głowy, ale ten sprytny wybieg pozwolił wrzucić do gry moby, których obecność ciężko byłoby wyjaśnić w innych okolicznościach. Obok zwykłych, ludzkich wrogów (w rodzaju raiderów wszelkiej maści) mamy także obowiązkowe wielkie skorpiony w towarzystwie innego powiększonego robactwa (pająki, karaluchy, mrówki etc), zmutowaną trzodę w rodzaju przerośniętych kurczaków czy świń, trujące i wiecznie głodne chwasty, krwiożercze grzyby (!), mutanty humanoidy (w tym zombie-podobne) i generalnie wszystko, co w przekolorowanej postapokalipsie znaleźć się powinno. No, może tylko robotów z kosmosu zabrakło… Oczywiście możemy się również zmierzyć z innymi graczami.

Z kamerą wśród ludzi

Na początku FE istniały tylko strefy PvP – wydzielone tereny, na których znudzeni gracze mogli do siebie postrzelać. Nic to generalnie nie dawało, więc w ostatnim, większym dodatku pt. „Blood Sports” twórcy udostępnili graczom areny i tryby rozgrywki PvP, a także pochodzącą z tegoż walutę za którą możemy nabyć unikatowe sprzęty. Od niedawna istnieje też możliwość oznaczenia się jako „chętni do bitki” i bójki w każdym zakątku świata. PvP jak w większości innych MMO rządzi się tymi samymi prawami – możemy korzystać ze wszystkich skilli i przedmiotów wykorzystywanych w PvE. Tutaj niestety jest pewien zgrzyt – otóż do mniej więcej półmetka króluje broń biała. Nawet jeśli rozwijamy postać w kierunku walki dystansowej, to lepsze rezultaty osiąga się machając prowizorycznymi broniami <forma poprawna, googlowałem ;0>, niż strzelając z wiatrówek/słabych giwer. Niestety postać dedykowana pod meele zawsze będzie do przodu od postaci „dorywczo meele” i tak właśnie sprawa wygląda w PvP. Od półmetku natomiast, broń białą można schować do kieszeni i dać się zabić – oszczędzisz nerwów sobie i przeciwnikowi. Niby jak w rzeczywistości – mieczem na kałacha „niet”, ale balansu jaki w MMO powinien być nie ma tu ani trochę. Dodatkowo trzeba wspomnieć o pewnym upośledzeniu wprowadzonych trybów PvP na osobnych arenach (CTF i spółka) – jest na to bardzo mało chętnych, i żeby zagrać trzeba najpierw poczekać na zebranie się ludzi (co nierzadko zajmuje kilkanaście/dziesiąt minut). Podejrzewam, że zachodzi tu błędne koło – ludzie czekają i czekają aż wejdą do gry, ale po jakimś czasie odpuszczają sobie taką zabawę. Do tego dochodzi niemożność zakolejkowania się kilku trybach gry jednocześnie i dołączenie do tego, który wypełni się najszybciej.

GMamo! Heeelp!!!

Czerwoni Bojownicy Walczący o Wolność Naszą i Waszą. Czyli w skrócie: PvP

Pewnemu zagadnieniu zobowiązany czuję się poświęcić osobny akapit – chodzi o support w grze. W FE istnieje osobny kanał „Help” który opuszcza się osiągając określony poziom (później można wrócić „manualnie”). Służy on do pomocy newbim, i jako „infoboty” występują w nim gracze-wolontariusze, którzy w zamian za ładny, zielony nick na chacie zobligowani są do odpowiadania na każde, najgłupsze nawet pytanie. Oprócz tego praktycznie o każdej godzinie online jest jakiś GM (czytający chat i odpowiadający na /tell), który po wysłaniu prośby o pomoc np. w przypadku zablokowania się w grze rzuci co robi i przybiegnie uratować niefortunnego klona. Również Devsi w grze słuchają sugestii graczy i generalnie wiedzą co robią/poprawiają. Niby powinno być to normą, ale po mojej znajomości z recenzowanym wcześniej DDO w którym najczęstszą odpowiedzią od GMów było „nie umiem/potrafię ci pomóc” (zakładając, że któryś odpowiedział na twój ticket) a zachowanie Devów sugerowało, że nie mają pojęcia jak wygląda gra, taka forma supportu była dla mnie naprawdę miłą niespodzianką. Co jak co, ale w FE gracz czuje, że jest traktowany jak klient, a nie intruz który zawraca d…

Łyżka dziegciu w atomowym tygielku

Fallen Earth jest produkcją, której największa wada może być też zaletą – jej „oryginalność”. Jest tutaj na pewno klimat, bo w końcu ile MMO rozgrywa się w postapokalipsie, w której możesz ponabijać headshoty ze snajperki czy poszatkować wrogów z dual-pistoletów a’la FPS? W ilu możesz wsiąść na motor i ruszyć asfaltem mijając wypalone ruiny, zatrzymując się co jakiś czas zobaczyć, czy w napotkanym wraku samochodu nie ma czegoś ciekawego, aby po chwili zostać zaatakowanym przez zmutowane kraby pustelniki (mającymi za domek beczki z symbolem radioaktywności)? Klimat, przez duże K. Ale… PvE ogranicza się praktycznie tylko do robienia questów – instancji jako-takich jest jak na lekarstwo, z czego większość przy odrobinie samo-zaparcia można przejść solo na odpowiadającym im levelu. Raidów brak, a nawet najlepszy sprzęt możesz zrobić sobie sam. FE będące przecież MMO tak właściwie nie wynagradza, ani nie promuje interakcji z innymi graczami – oczywiście może się to wydawać dobrym pomysłem (bo przymusu nie ma), ale nawet jeśli takich interakcji chcemy to sytuacja wygląda tak, że wespół z innymi osobami możemy zrobić jedynie coś, co możemy spokojnie robić samemu (PvE) – czyli odpada ta miła dla umysłu nagroda „zrobiliśmy”. Cała reszta sprowadza się do wspólnego chatu w przypadku bycia w klanie. Endgame w FE właściwie nie istnieje – jak to sarkastycznie ujął jeden z weteranów „Grasz w BlackJack’a i gadasz z kumplami”. Po dojściu do 50 levelu możesz robić to samo, co przy levelowaniu, tylko na capniętej postaci ma to dużo mniej sensu. PvP? Szczerze mówiąc, bez sensownego systemu nagród nie ma to żadnego większego celu, a przedmioty za punkty PvP nijak się mają do sprzętu, który wycrafcić możesz sam. Dla mnie więc, właściwie weterana MMORPG (poczynając od Ultima Online) Fallen Earth oprócz klimatu nie zaoferowało niczego, co w MMO lubię i cenię. Udostępniane są w FE triale, więc zachęcam do wypróbowania – być może ciebie zauroczy i zdecydujesz się na bycie „ocalałym” w cenie 15$ miesięcznie. Ja poczekam na właściwe „Fallout Online”.

Jedyna enklawa polaków grających w FE:  http://mmorpg.pl/viewforum.php?f=83&sid=6eea1138fabd0f049c4eac2e4fc3830e

Polski temat na forum samego FE (niestety nicki wymienione w ostatnim poście nie logowały się przez 6 tygodni mojego grania): http://forums.fallenearth.com/fallenearth/showthread.php?t=12732&page=5

„Nowa tradycja” blogu Gramaton, czyli własnoPCtowo nagrany gameplay z gry:

Po nagraniu gameplay’a poszperałem troszkę na YT i uświadomiłem sobie, że znalazłem prawdziwego no-lifa.  Facet nagrał około 250 klipów (każdy po ~10 minut) opisujących praktycznie wszystkie aspekty „Fallen Earth”. Jeśli więc chcecie poznać grę „bez grania”, oto kanał na którym znajdziecie blisko 2500 minut filmików z gry (OMG!).  http://www.youtube.com/user/isver#p/u

 

Denoobizacja postaci w FE. Monokl, kalosze i łopata FTW ;)

 

Odpowiedzi: 14 to “Fallen Earth”

  1. Skan said

    Dodatkowe info o rzeczach, które mnie zakołowały przy zakupie gry. Otóż „Blood Sports” to coś na kształt dodatku do gry „Fallen Earth”, tylko bezpłatnego. Gra po wypuszczeniu tego dodatku, przyjęła miano „Fallen Earth: Blood Sports”, jeśli więc zobaczycie taką nazwę np na Steamie, to jest to pełna, normalna gra już razem z dodatkiem (nie sam dodatek). Przed zakupem polecam poczekać na jakąś Steame’ową promocję, bo cena ~30euro (+miesiąc wliczony w cenę) to dość sporo – mi udało się trafić za 70zł. Dodatkowo różne sklepy oferują różne bonusy przy zakupie – możemy np trafić na mounta-kurczaka ;)

  2. Skan said

    Sporo osób do tej recki ostatnio wpada z googla, więc aby uniknąć niespodzianek: ta recenzja była pisana ~1,5 roku temu, gdy FE było jeszcze płatną grą. Jak się teraz ta gra prezentuje (w trybie F2P) – nie mam pojęcia.

  3. Wilk said

    Prezentuje się całkiem ciekawie :) gram 3 tydzień i póki co, coraz bardziej mnie wciąga ;D

  4. You really make it seem so easy along with your presentation but
    I to find this matter to be actually something that I think I would by no
    means understand. It sort of feels too complex and extremely broad for me.

    I’m looking forward to your subsequent publish, I will attempt
    to get the dangle of it!

  5. Great site you’ve got here.. It’s hard to find quality writing like yours these days.
    I honestly appreciate individuals like you! Take care!!

  6. Thank you for the good writeup. It actually was a entertainment account it.
    Look complicated to more delivered agreeable from you! However, how can we
    keep up a correspondence?

  7. If you would like to take a great deal from this piece of writing then you have to apply such techniques to your won website.

  8. You need to take part in a contest for one of the finest sites on the web.

    I most certainly will highly recommend this site!

  9. Sandra said

    I do believe all of the ideas you’ve offered on your post.

    They’re really convincing and can definitely work. Nonetheless, the posts are too short for beginners.
    Could you please lengthen them a bit from subsequent time?
    Thank you for the post.

  10. Thanks for one’s marvelous posting! I quite enjoyed reading
    it, you can be a great author.I will be sure to bookmark your blog and will eventually come back sometime soon. I want to encourage continue your great posts, have a nice weekend!

  11. It’s really a cool and helpful piece of information. I’m happy that you simply shared this useful information with us.
    Please keep us informed like this. Thanks for
    sharing.

  12. Hello! Your webpage is loading lagging , it consumed just like
    a moment to finally load up, I really dont know whether it is entirely me or your webpage then again twitter
    loaded for me. Anyways, Thanks for posting such a great
    articles. I think this has been seriously beneficial to visitor who click here.
    I really hope I’ll be able to get more awesome things and I should really flatter your site by stating
    you have carried out remarkable work. To obtain more understanding through posts which you post, I actually have saved to bookmarks this web site.

  13. Greetings Twitter works well to me yet your web site
    is running steadily which actually went on about one minute to be able to load up, I don’t know if it’s my own problem
    or perhaps your website problems. Anyways,
    I want to thank you so much for putting brilliant post. Everyone who visited this page must have observed this informative article literally useful.
    I really hope I will be able to get more amazing information and I should certainly
    flatter you simply by saying you’ve done awesome writing.

    I already have you bookmarked to see blog
    you post.

  14. Voucher exchanging is completed in quite a few sorts and most are knowledgeable
    through boards and sites.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: